Uczeń
przedstawia, uczeń analizuje, uczeń znajduje, uczeń rozpoznaje, uczeń wskazuje,
uczeń znajduje, uczeń uwzględnia, uczeń interpretuje, uczeń dostrzega, uczeń różnicuje,
uczeń omawia, uczeń przestrzega, uczeń stosuje, uczeń wykorzystuje, uczeń
czyta, uczeń porównuje, uczeń korzysta, uczeń sporządza, uczeń prezentuje,
uczeń określa, uczeń konfrontuje, uczeń wygłasza, uczeń operuje – to z podstawy
programowej z języka polskiego. Podobnie jest w podstawach i z innych przedmiotów.
Mam dwa pytania: 1) czy uczeń jest robotem? i 2) czy nauczyciel jest idiotą?
1)
Uczeń robi to, robi tamto, wie to, zna śramto. Potrafi zaznaczyć odpowiednią
literkę w zadaniach testowych, czasem coś policzy, może uda mu się napisać ze
trzy zdania na taki czy inny temat. Ma głowę wypełnioną budowami pantofelków i
ameb, funkcjami narządów wewnętrznych, chorobami tych narządów, metodami
kompostowania i rodzajami fermentacji, najwyższymi szczytami i najgłębszymi jeziorami,
rodzajami gleby, cechami klimatu podzwrotnikowego, wzorami kwasów
karboksylowych, alkoholi, węglowodorów, schematami najważniejszych reakcji
chemicznych i wnioskami z tychże, kolorami fenoloftaleiny i papierków wskaźnikowych,
wzorami na prędkość, przyspieszenie grawitacyjne, indukcję elektromagnetyczną,
liczbą elektronów w atomie, budową bomby jądrowej i elektrowni atomowej,
datami, kto, kiedy, gdzie i z kim podpisywał pakt/wygrywał/przegrywał/zrywał
pakt, nazwiskami i złotymi myślami, słówkami po angielsku/niemiecku/rosyjsku/francusku/hiszpańsku
typu „naczynie żaroodporne”, „chlorek sodu”, „biały karzeł”, „bratek” (przy czym
często nie wie, jak ten ostatni wygląda, bo widział tylko zdjęcie w podręczniku
od biologii), wzorami na miejsce zerowe funkcji takiej czy takiej,
graniastosłupami prostymi, konstrukcją kątów, wykresami zdania złożonego i
prostego, prometeizmem, mesjanizmem, chłopomanią, martyrologią, filistrami,
motywami miasta, miłości, śmierci, Mickiewiczami, Słowackimi i Wyspiańskimi. Ludzie.
Żyjemy w XXI wieku. Większość tych informacji, jeśli nie wszystkie, można znaleźć
w Internecie, a w szkole zająć się czymś poważnym. Tylko że
2)
Ministerstwo Edukacji Narodowej uważa, że nauczyciele są debilami i nie
potrafią sami zaplanować pracy z uczniami. Stąd poziom szczegółowości podstawy
programowej. Masz, durniu, przerobić to, to i to, zrobić sprawdzian, wystawić
oceny i przepchnąć wszystkich do następnej klasy, bo już kolejny rocznik czeka.
To jedna rzecz. A druga jest taka, że łatwiej jest manipulować ludźmi
sfrustrowanymi, przepracowanymi, przeładowanymi materiałem. W szkole dotyczy to
zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Bo uczeń musi się nauczyć, żeby dobrze zdać
egzamin i dostać się do liceum/na studia, a nauczyciel musi mu wszystko
wtłoczyć do głowy, żeby nikt się go nie czepiał, że zaniedbuje swoje obowiązki.
Kończy się tak, że zadowolona jest tylko Minister Edukacji.
A
jest naprawdę mnóstwo ciekawszych tematów do poruszenia na lekcji. I nie tylko
poruszenia. Bo na przykład w pierwszej klasie liceum równocześnie na biologii i
geografii uczymy się o ochronie środowiska. W klasie. Przy szczelnie zamkniętych
oknach z powodu smogu.
Byłam
w Rosji na wymianie, miałam okazję z bliska przyjrzeć się ich systemowi
edukacji. I co oni robią, żeby nauczyć młodych ludzi dbać o środowisko? Sadzą
drzewka i kwiaty dookoła szkoły, budują kompostownik, wspólnie troszczą się o
swoje otoczenie. Polski uczeń wie, jak oczyszcza się ścieki, a równocześnie „rocznie
zużywa średnio 400 reklamówek, 60 kg papieru i 50 puszek” (dane za http://gazetaolsztynska.pl/498356,Rocznie-zuzywamy-kilkaset-miliardow-plastikowych-butelek-a-ma-byc-jeszcze-gorzej-VIDEO.html),
o plastiku nie wspominając.
To
było porównanie z Rosją. A co by się okazało, gdyby spojrzeć na Europę Zachodnią…?
Nawet nie mamy co spoglądać w tamtą stronę – przynajmniej w kwestii obecnego
poziomu edukacji. Bo świecić przykładem nam mogą. Gorzej, że na razie tylko
świecą.
W NASTĘPNYM WPISIE: Tęczowa szkoła, czyli homoseksualizm nie istnieje?

Świetny wpis!
OdpowiedzUsuń