Internet to nie jest tylko zbiór gotowych
informacji na dany temat, taka wielka encyklopedia. To również miejsce, w
którym znaleźć można materiały pomagające w nauce, motywacji, powtórkach,
segregowaniu wiedzy.
W
sieci bez większych trudności można znaleźć artykuły na temat psychologii
nauki, poszukać różnych sposobów na szybkie i skuteczne przyswajanie materiału,
dopasować sposób uczenia się do indywidualnych potrzeb. O tym było już zresztą
tutaj: https://krytykauczniowska.blogspot.com/2018/07/wpis-4-o-czym-szkoa-nie-mowi-czyli.html.
Żeby nauczyć się, jak się uczyć, nie trzeba wcale czytać grubych ksiąg i
marnować lat na przyswojenie nowego sposobu zapamiętywania. Zazwyczaj wystarczy
kilka tygodni, a proste triki można wykorzystywać od razu (jak na przykład przeglądanie
odpowiedniego fragmentu podręcznika przed rozpoczęciem nauki. Wydaje się, że zabierze
to więcej czasu, niż samo przeczytanie, a jednak! Pozwala nie tylko zaznajomić
się z ogólnymi, najważniejszymi informacjami, ale również ułożyć sobie plan, postanowić,
jak stworzyć przejrzyste notatki, łatwiej też wtedy zapamiętać, gdzie pojawiła się
która informacja. I oszczędza się czas na bezsensowne wertowanie!). Oszczędza
się czas i zapamiętuje więcej na dłużej.
W
Internecie jest też mnóstwo zadań, których nie trzeba wcale uważać za
potencjalne sprawdzianowe. Można je wykorzystać do nauki. Często są w formie
testów, od razu po ich uzupełnieniu dostaje się odpowiedzi. Coś poszło źle?
Zawsze można zajrzeć do podręcznika, jeszcze raz przeczytać sprawiający
trudności temat, i przed sprawdzianem spać spokojnie.
Są
też filmy. Nie tylko po polsku. W nauce języka ważne jest, by zanurzyć się w
obcej kulturze, a nie zawsze można wyjechać za granicę. Wtedy filmy są świetną
alternatywą. Każdy znajdzie coś dla siebie, a przy okazji będzie szlifował
rozumienie ze słuchu, pozna nowe słownictwo… W szkole jednak z jakiegoś powodu
filmy ogląda się tylko po polsku. Nawet, jeśli jest akurat lekcja angielskiego…
Nauczyciele
języka polskiego narzekają, że uczniowie nie czytają lektur, tylko streszczenia,
w dodatku wybrakowane, bo nie z pewnego źródła, a z Internetu. Problem łatwo
można jednak zamienić w ciekawe zadanie: przeczytajcie lekturę, znajdźcie w
siec jej streszczenie, postarajcie znaleźć się jak najwięcej luk i je uzupełnijcie.
To pozwoliłoby uczniom samodzielnie sprawdzić swoją wiedzę na temat książki i
do tego zabawić się w nauczyciela przy sprawdzaniu cudzych prac. A nuż któremuś
zachce się samemu napisać porządne, zawierające wszystkie ważne wydarzenia
streszczenie?


