poniedziałek, 6 sierpnia 2018

WPIS#7: WYMIANY, CZYLI CZY TO ZAWSZE MUSI BYĆ NIEWYPAŁ

            Pojechać na kilka dni za granicę, spotkać się z grupą mieszkańców danego kraju, porozmawiać w ich języku, podszlifować wymowę? Brzmi świetnie, bo jak nauczyć się języka obcego bez zanurzenia się w nim, bez poznania kultury jego rodzimych użytkowników? Nie dziwne więc, że i szkoły korzystają z pomysłów i organizują wymiany młodzieżowe.
            To okazja nie tylko do praktycznej nauki języka. Można też poznać nowych ludzi o odmiennych doświadczeniach i poglądach, zwiedzić kawałek świata, poznać dany kraj od podszewki, nie tak, jak zazwyczaj w czasie wyjazdów turystycznych, kiedy zwiedza się głównie największe atrakcje. Tutaj jest szansa zobaczyć, jak żyją jego mieszkańcy, poznać kulturę, tradycję, przyzwyczajenia, problemy, wady i zalety życia w konkretnym państwie.
            Można nauczyć się języka potocznego, słówek typowych dla swojej grupy wiekowej, można przećwiczyć zachowanie w prawdziwych sytuacjach. To już nie szkolne odgrywanie scenek, to załatwianie podstawowych spraw w rzeczywistości, realne wykorzystanie zasobu słownictwa. A wiadomo, że praktyczne powtarzanie obcych wyrazów ułatwia ich zapamiętanie i sprawia, że trudniej jest je zapomnieć. I to wszystko bez wkuwania!
            Niestety, aby osiągnąć założone cele trzeba dobrze zacząć, a zazwyczaj na wymianach organizowanych przez szkoły brakuje integracji z cudzoziemcami, chociażby prostej, monitorowanej przez nauczycieli rozmowy „Cześć, jak się nazywasz, co lubisz robić, czego nie, kim chcesz być w przyszłości itp.”. Trudno jest samemu zacząć taką pogawędkę, zwłaszcza, gdy uczestników jest dużo, a czasu mało (w końcu w czasie wymiany nie tylko się rozmawia, ale i zwiedza), dlatego taki wyjazd często kończy się tak, że Polacy rozmawiają ze sobą, a cudzoziemcy ze sobą. I ze zrealizowania założeń nici.
            Nie byłoby to aż tak złe, gdyby chociaż w czasie wymiany realizować wspólnie jakiś projekt, potem go przedstawić, podsumować. To byłby dobry powód dla uczniów do omawiania z cudzoziemcami spraw z tym projektem związanych. Co więcej, mógłby on być zaplanowany na więcej niż te kilka dni poza granicami Polski. Mógłby trwać cały rok i być pretekstem do utrzymywania kontaktów między uczestnikami wymiany – bo w tradycyjnym wydaniu te znajomości zazwyczaj bardzo szybko się urywają. A szkoda.


W NASTĘPNYM WPISIE: Kartkówki pięciominutówki wcale nie są takie złe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz