Dla
uczniów i nauczycieli Internet to najczęściej magazyn sprawdzianów. Ci pierwsi
mają nadzieję, że podobne zadania znajdą na teście w szkole, ci drudzy
oszczędzają czas, drukując gotowe sprawdziany; o tym więcej tutaj: http://krytykauczniowska.blogspot.com/2018/07/wpis5-gotowe-sprawdziany-czyli-internet.html. Co jeszcze oferuje Internet?
Filmy.
Edukacyjne, poruszające i rozwijające tematy zawarte w podręcznikach,
pozwalające na uporządkowanie wiedzy i lepsze przygotowanie do sprawdzianu,
często w sposób zabawny przedstawiające dane zagadnienie, dzięki czemu łatwiej
się zapamiętuje. Dźwięk połączony z obrazem na pewno daje lepsze efekty niż
tylko suchy wykład. Problem pojawia się, gdy nauczyciel nie sprawdza wcześniej,
co przedstawia dany film. Albo nawet sprawdza, znajduje ciekawe fragmenty, ale
uczniom w klasie i tak puszcza całość. Albo sprawdza i nie zwraca uwagi na to,
że film jest śmiertelnie nudny i zawiera mnóstwo niepotrzebnych informacji. I
kończy się tak, że z prouczniowskiej inicjatywy (w końcu dla młodych telewizja
jest jednym z ulubionych źródeł rozrywki i informacji) robi się… kołysanka.
Uczniowie szybko się nudzą, przestają oglądać, rozmawiają między sobą albo
śpią. W efekcie zapamiętują jeszcze mniej, niż w czasie zwykłego słuchania
nauczyciela.
Są
też odpowiedzi na nurtujące pytania czy pomoc do odrobienia zadań domowych. W
XXI wieku nie trzeba wszystkiego szukać w podręczniku, Internet jest szybszym i
prostszym w obsłudze źródłem wiedzy. Tylko że artykuły w Internecie najczęściej
są na poziomie akademickim, sprawdzonych stron dla niższych szczebli edukacyjnych
nie ma albo jest ich mało i trzeba szukać. No i nauczyciele przecież mówią,
żeby nie ufać Internetowi, w końcu każdy może coś wrzucić na Wikipedię, nawet
największą bzdurę. Może lepiej nie ryzykować?
Oczywiście,
najlepiej byłoby, gdyby po prostu nauczyciele tworzyli listy stron godnych
polecenia, prowadzili własne, dostosowane do potrzeb uczniów, opracowywali
fragmenty filmów wartych obejrzenia… W końcu to właśnie oni najlepiej znają się
na swoim przedmiocie.
W NASTĘPNYM WPISIE: Internet, czyli dlaczego szkoła nie korzysta z ogólnodostępnych dóbr (część druga)?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz