wtorek, 24 lipca 2018

WPIS#5: GOTOWE SPRAWDZIANY, CZYLI INTERNET NIE ZAWSZE MUSI BYĆ PRZYJACIELEM


            Częstym zjawiskiem w szkole są sprawdziany. I kartkówki. I testy. I diagnozy. I inne formy sprawdzania wiedzy. Uczeń, wiadomo, ma się uczyć. A żeby nauczycielowi było łatwiej, powstały książki i strony internetowe z zadaniami do wykorzystania. I nauczyciele korzystają, bo to oszczędzanie czasu i energii.
            Wybór jest ogromny, a co lepsze, są strony czy książki, do których uczniowie nie mają dostępu. Z tych brać jest najlepiej, bo wiadomo, że nikt sobie wcześniej odpowiedzi nie sprawdzi. Więc można znaleźć i zadania zamknięte, i otwarte, ciekawe lub nie, dostosowane do konkretnego podręcznika albo i nie, co kto woli. Nie trzeba długo szukać, by znaleźć coś odpowiedniego. To na pewno lepsze, niż przeznaczać godziny życia na ułożenie zestawu, tylko po to, by okazało się, że uczniowie X i Y nie przyszli, więc trzeba wymyślać nowe zadania, a Z z kolei nie zaliczył, więc potrzebna wersja kolejna, oczywiście odpowiadająca poziomowi tej pierwszej…
            I uczniowie się cieszą, gdy dostają test złożony z zadań zamkniętych (bo takie najłatwiej się sprawdza), najlepiej wydrukowany z ogólnodostępnej strony, można się naprawdę dobrze przygotować.
            Jest też jednak druga strona medalu. Gdy nauczyciel samodzielnie przygotowuje zadania, od razu widać, że zależy mu na pracy, stara się, angażuje w edukację uczniów. Może realnie sprawdzić postępy uczniów, bo test złożony jest z zadań już omawianych lub do nich podobnych. Na pewno nie znajdą się w nim wykraczające poza podstawę programową treści, a przy tych internetowych nigdy nic nie wiadomo, trzeba czytać uważnie zadanie po zadaniu.
            Wreszcie, zaliczenie takiego sprawdzianu na piątkę czy szóstkę to prawdziwy wyczyn i powód do dumy. I miarodajna ocena pracy nauczyciela.


W NASTĘPNYM WPISIE: Języki obce, czyli dlaczego nauka angielskiego zajmuje dwanaście (i więcej) lat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz