Projekty w szkole
to sprawa znana i rozpowszechniona. Szczególnie gimnazjalistom sprawa projektu
może spędzać sen z oczu. I chociaż gimnazja właśnie giną na naszych oczach,
myślę, że warto poruszyć ten problem, żeby więcej się już w polskiej edukacji
nie pojawił. Ale zacznijmy od plusów.
Projekt gimnazjalny
z założenia miał być projektem badawczym, okazją do poznania bardzo dokładnie
jakiegoś zagadnienia, do nauczenia się dążenia do celu i szukania wiedzy nie
tylko w Internecie, ale i w książkach czy w trakcie wykładów. Miał rozwijać
umiejętność przedstawiania pozyskanych informacji, a wcześniej ich logicznego
posegregowania i wyciągnięcia wniosków. Miał dawać możliwość samodzielnego
zgłębiania wybranego tematu i uczyć pracy w zespole i podziału obowiązków. Miał
odciążyć nieco nauczycieli, a środek ciężkości przenieść na uczniów. I,
oczywiście, zdarza się, że wszystkie te założenia – albo przynajmniej ich część
– są spełniane. Niestety, tu wiele zależy od nauczyciela prowadzącego projekt,
którego należy wybierać bardzo ostrożnie – jeśli popełni się błąd, albo trzeba
będzie zrobić wszystko samemu, bez niczyjej pomocy, a więc i nie tak dobrze,
jak by się chciało, albo projekt zrobi się byle jak, byle tylko został zaliczony.
To też zresztą jest
myśl: po prostu zaliczyć. Bo należy pamiętać, że gimnazjaliści muszą pamiętać
nie tylko o projekcie, ale i o ocenach z piętnastu przedmiotów i egzaminie gimnazjalnym.
Trochę dużo jak na czternasto-, piętnasto- czy nawet szesnastolatków.
Zatem inicjatywa,
która mogła zupełnie zmienić podejście do edukacji w Polsce, nauczyć uczniów
samemu odkrywać świat, samemu docierać do źródeł informacji i je analizować,
raczej zniechęca do zaangażowania i każe szukać skrótów, prostych sposobów na
zaliczenie projektu. Zaliczenie projektu, o którym, nawiasem mówiąc, w wielu
szkołach nawet się nie wspomina, nagle przychodzi druga klasa i nagle okazuje
się, że coś trzeba będzie badać, żadnego wprowadzenia czy ogólnego zapoznania z
tematem nie ma). I często uczniowie nawet nie wiedzą, o co w tym wszystkim
chodzi, czy wystarczy zrobić prezentację w PowerPoincie, czy może trzeba się
bardziej zaangażować. Komunikacja, niestety, kuleje.
W NASTĘPNYM WPISIE: O czym szkoła nie mówi, czyli dlaczego nikt nie powiedział, jak się uczyć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz