poniedziałek, 9 lipca 2018

WPIS#3: PROJEKT GIMNAZJALNY


Projekty w szkole to sprawa znana i rozpowszechniona. Szczególnie gimnazjalistom sprawa projektu może spędzać sen z oczu. I chociaż gimnazja właśnie giną na naszych oczach, myślę, że warto poruszyć ten problem, żeby więcej się już w polskiej edukacji nie pojawił. Ale zacznijmy od plusów.

Projekt gimnazjalny z założenia miał być projektem badawczym, okazją do poznania bardzo dokładnie jakiegoś zagadnienia, do nauczenia się dążenia do celu i szukania wiedzy nie tylko w Internecie, ale i w książkach czy w trakcie wykładów. Miał rozwijać umiejętność przedstawiania pozyskanych informacji, a wcześniej ich logicznego posegregowania i wyciągnięcia wniosków. Miał dawać możliwość samodzielnego zgłębiania wybranego tematu i uczyć pracy w zespole i podziału obowiązków. Miał odciążyć nieco nauczycieli, a środek ciężkości przenieść na uczniów. I, oczywiście, zdarza się, że wszystkie te założenia – albo przynajmniej ich część – są spełniane. Niestety, tu wiele zależy od nauczyciela prowadzącego projekt, którego należy wybierać bardzo ostrożnie – jeśli popełni się błąd, albo trzeba będzie zrobić wszystko samemu, bez niczyjej pomocy, a więc i nie tak dobrze, jak by się chciało, albo projekt zrobi się byle jak, byle tylko został zaliczony.
To też zresztą jest myśl: po prostu zaliczyć. Bo należy pamiętać, że gimnazjaliści muszą pamiętać nie tylko o projekcie, ale i o ocenach z piętnastu przedmiotów i egzaminie gimnazjalnym. Trochę dużo jak na czternasto-, piętnasto- czy nawet szesnastolatków.
Zatem inicjatywa, która mogła zupełnie zmienić podejście do edukacji w Polsce, nauczyć uczniów samemu odkrywać świat, samemu docierać do źródeł informacji i je analizować, raczej zniechęca do zaangażowania i każe szukać skrótów, prostych sposobów na zaliczenie projektu. Zaliczenie projektu, o którym, nawiasem mówiąc, w wielu szkołach nawet się nie wspomina, nagle przychodzi druga klasa i nagle okazuje się, że coś trzeba będzie badać, żadnego wprowadzenia czy ogólnego zapoznania z tematem nie ma). I często uczniowie nawet nie wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi, czy wystarczy zrobić prezentację w PowerPoincie, czy może trzeba się bardziej zaangażować. Komunikacja, niestety, kuleje.

W NASTĘPNYM WPISIE: O czym szkoła nie mówi, czyli dlaczego nikt nie powiedział, jak się uczyć?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz