Jak to zwykle bywa,
świat nie jest czarno-biały, a wszystko ma swoje wady i zalety. Tak jest i z
konkursami. Chociaż z poprzedniego wpisu wynika, że jest źle, a może być tylko
gorzej, to jednak w uczniowskiej rywalizacji można znaleźć też dobre strony.
Dla starszych jest
to oczywiście możliwość sprawdzenia się, zobaczenia, w jakim stopniu opanowało
się materiał, a może wiedza wykracza poza podstawę programową? To zawsze jest
miłe, mieć świadomość, że wie się więcej. Dla młodszych z kolei konkurs może
być okazją do znalezienia własnego ja, odkrycia pasji, przetarcia pierwszych szlaków
w ścieżce życiowej. Kto wie, może jakieś pytanie konkursowe natchnie zawodnika
do wybrania takiego, a nie innego profilu w liceum?
Liceum, właśnie. Są
konkursy, które dają przepustkę do każdego, wybranego przez ich laureata,
liceum. Są też i takie, dzięki którym dostaje się wstęp na dowolną uczelnię.
Przy dzisiejszej konkurencji jest o co walczyć, a i stresu jest mniej, jeśli
się wie, że choćby nie wiem co, miejsce w wymarzonej szkole się znajdzie.
Od startujących
nierzadko wymaga się wystąpienia przed publicznością, stworzenia dłuższej
wypowiedzi ustnej czy zaprezentowania jakiegoś tematu. To nie tylko szykuje do
matury ustnej, do której nie zawsze jest czas przygotować się na lekcji, ale i
pozwala na oswojenie się z sytuacją przedstawiania czegoś, uczy obycia ze sceną
i zwiększa pewność siebie – zwłaszcza, że na końcu czeka nagroda.
Konkursy często są więc
odskocznią od typowego, szkolnego dnia. A to trzeba coś przygotować, a to
przedstawić, nie zawsze chodzi o proste rozwiązanie testu. Zwłaszcza zawody
drużynowe mogą okazać się świetną zabawą, pomysłem na projekt, który później,
już w szkole z nauczycielem, będzie można rozwinąć. Dowiedzieć się czegoś,
nauczyć się samemu zdobywać wiedzę, szukać jej źródeł. To otwiera na świat,
poszerza horyzonty, po prostu, rozwija.
W NASTĘPNYM WPISIE: Projekt gimnazjalny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz