poniedziałek, 17 września 2018

WPIS#12: O „LALCE” SŁÓW KILKA


            Tak na początek: ile Rzecki miał lat? Z jego pamiętników wynika, że co najmniej pięćdziesiąt, w końcu w „Lalce” mamy 1878 rok, a on brał aktywny udział w Wiośnie Ludów (1848-49). A jednak już w pierwszym rozdziale pojawia się zdanie: „Ani jednak ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani nawet ustalona reputacja sklepu może nie uchroniłyby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik firmy, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Tylko że gdyby miał czterdzieści lat, nie walczyłby na Węgrzech, bo miałby wtedy… dziesięć lat. Już tutaj pojawia się więc nieścisłość. W powieści Prusa jest ich więcej.
            Bo ile razy można się, na przykład, zakochiwać i odkochiwać? I to w jednej tylko kobiecie? Do Wokulskiego wielokrotnie dociera, jaką kobietą jest Izabela Łęcka, nieraz traci do niej wszelkie ciepłe uczucia, by za chwilę, w następnym rozdziale, znowu do niej wzdychać. To wygląda na celowe wydłużanie historii, to samo robił zresztą Sienkiewicz (Kmicic w „Potopie” tyle razy jest ranny, że normalny człowiek dawno już by od tych ran leżał w grobie). Obaj panowie pisali te powieści w odcinkach, do gazety, zatem w ich własnym interesie było, by książka wyszła jak najdłuższa. Więcej rozdziałów=więcej pieniędzy.
            Sam Wokulski jest więc niespójny. Nie wie, czego chce. Miota się, ale to jego miotanie się staje się w końcu komiczne. Wiadomo, ciągłe zwroty akcji, powroty, ucieczki do i od ukochanej były potrzebne, by podtrzymać zainteresowanie publiki. Pytanie brzmi, czy właśnie takiej powieści potrzebują polscy uczniowie w XXI wieku. Przecież spokojnie można by ją było porównać do historii publikowanych na blogach czy Wattpadzie – tam też liczy się długość, nie jakość.
Owszem, „Lalka” porusza kilka ważnych kwestii. Ale czy one aby na pewno się nie zdezaktualizowały?
Po pierwsze – wychowanie kobiet. To przez to pojawiają się cierpienia Wokulskiego. Gdyby Łęcka tak po prostu odwzajemniła jego uczucie, nie zastanawiając się, czy jej się opłaca małżeństwo z kupcem, nie byłoby całej intrygi. Tu zresztą widać kolejną niespójność: Wokulski ma szlacheckie pochodzenie. Tylko na przestrzeni lat jego rodzina zubożała. Nie jest jednak tak do końca prostym kupcem. Ma też majątek, czego nie może o sobie powiedzieć Łęcka.
Dzisiaj przydałaby się raczej lektura na temat równouprawnienia płci, dyskryminacji kobiet, wszystkiego tego, o co walczą feministki. Ale, och, no tak. W czasach Prusa nie było jeszcze feministek, przynajmniej nie w Polsce. A kto jak nie Prus miałby napisać wartościową powieść?
Po drugie – antysemityzm. W „Lalce” dobrze widoczny zwłaszcza po zakupieniu przez Szlangbauma sklepu Wokulskiego. Tylko że dzisiejszy antysemityzm polega na czymś innym. Trudno jest spotkać na ulicy Żyda, nienawiść do starozakonnych oparta jest tylko na wyobrażeniach ludzi.
Teraz w mediach rządzą uchodźcy, na każdym kroku można spotkać Ukraińca, to ich się nie toleruje, to ich się atakuje i obraża. Tego problemu Prus nie mógł poruszyć.
Po trzecie – wojna. Owszem, w „Lalce” jest pokazane, że są ludzie, którzy się dzięki wojnie bogacą, że na zabijaniu można zarabiać. Nie jest to jednak łączone z drugą wojną światową, z tym, że dobrze wszystkim znane marki wykorzystywały pracę więźniów obozów koncentracyjnych do obniżenia kosztów produkcji. Wojny XIX nie są już żywe w pamięci ludzi, wojny XX wieku jeszcze się pamięta. Ale Prus zmarł jeszcze przed wybuchem pierwszej z nich…
Po czwarte – zakazana miłość. Do młodego czytelnika nie przemawia już problem pochodzenia, ponieważ w Polsce nie ma jako takich warstw społecznych. Elity zostały wymordowane w Katyniu. Ale… no tak, Prus tego nie dożył.
Dzisiaj zakazaną miłością może być miłość mężczyzny do mężczyzny, kobiety do kobiety. Zwłaszcza w Polsce jej okazywanie jest niebezpieczne. Prus nie mógł wiedzieć, że przydałoby się i o tym co nieco napisać.
„Lalka” uważana jest za lekturę idealną, pasuje do niemal każdego tematu maturalnego. Ale właśnie – tylko do tematu maturalnego. Bo i matura została przygotowana w oparciu o „Lalkę” i kilka innych książek sprzed stu lat. Jakby od czasu ich wydania nie powstało nic innego godnego uwagi. Jeśli chodzi o życie, „Lalka” niewiele może młodemu czytelnikowi powiedzieć, poza tym, jak ono wyglądało w XIX wieku. To trochę słabe uposażenie na przyszłość…



W NASTĘPNYM WPISIE: O wieszczu Mickiewiczu słów kilka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz