Tak
na początek: ile Rzecki miał lat? Z jego pamiętników wynika, że co najmniej
pięćdziesiąt, w końcu w „Lalce” mamy 1878 rok, a on brał aktywny udział w
Wiośnie Ludów (1848-49). A jednak już w pierwszym rozdziale pojawia się zdanie:
„Ani jednak ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów,
ani nawet ustalona reputacja sklepu może nie uchroniłyby go od upadku, gdyby
nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik firmy, przyjaciel i zastępca
Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Tylko że gdyby miał czterdzieści lat, nie walczyłby
na Węgrzech, bo miałby wtedy… dziesięć lat. Już tutaj pojawia się więc
nieścisłość. W powieści Prusa jest ich więcej.
Bo
ile razy można się, na przykład, zakochiwać i odkochiwać? I to w jednej tylko
kobiecie? Do Wokulskiego wielokrotnie dociera, jaką kobietą jest Izabela Łęcka,
nieraz traci do niej wszelkie ciepłe uczucia, by za chwilę, w następnym
rozdziale, znowu do niej wzdychać. To wygląda na celowe wydłużanie historii, to
samo robił zresztą Sienkiewicz (Kmicic w „Potopie” tyle razy jest ranny, że normalny
człowiek dawno już by od tych ran leżał w grobie). Obaj panowie pisali te
powieści w odcinkach, do gazety, zatem w ich własnym interesie było, by książka
wyszła jak najdłuższa. Więcej rozdziałów=więcej pieniędzy.
Sam
Wokulski jest więc niespójny. Nie wie, czego chce. Miota się, ale to jego
miotanie się staje się w końcu komiczne. Wiadomo, ciągłe zwroty akcji, powroty,
ucieczki do i od ukochanej były potrzebne, by podtrzymać zainteresowanie
publiki. Pytanie brzmi, czy właśnie takiej powieści potrzebują polscy uczniowie
w XXI wieku. Przecież spokojnie można by ją było porównać do historii
publikowanych na blogach czy Wattpadzie – tam też liczy się długość, nie jakość.
Owszem, „Lalka” porusza
kilka ważnych kwestii. Ale czy one aby na pewno się nie zdezaktualizowały?
Po pierwsze –
wychowanie kobiet. To przez to pojawiają się cierpienia Wokulskiego. Gdyby
Łęcka tak po prostu odwzajemniła jego uczucie, nie zastanawiając się, czy jej
się opłaca małżeństwo z kupcem, nie byłoby całej intrygi. Tu zresztą widać
kolejną niespójność: Wokulski ma szlacheckie pochodzenie. Tylko na przestrzeni
lat jego rodzina zubożała. Nie jest jednak tak do końca prostym kupcem. Ma też majątek,
czego nie może o sobie powiedzieć Łęcka.
Dzisiaj przydałaby się
raczej lektura na temat równouprawnienia płci, dyskryminacji kobiet,
wszystkiego tego, o co walczą feministki. Ale, och, no tak. W czasach Prusa nie
było jeszcze feministek, przynajmniej nie w Polsce. A kto jak nie Prus miałby
napisać wartościową powieść?
Po drugie –
antysemityzm. W „Lalce” dobrze widoczny zwłaszcza po zakupieniu przez
Szlangbauma sklepu Wokulskiego. Tylko że dzisiejszy antysemityzm polega na czymś
innym. Trudno jest spotkać na ulicy Żyda, nienawiść do starozakonnych oparta
jest tylko na wyobrażeniach ludzi.
Teraz w mediach
rządzą uchodźcy, na każdym kroku można spotkać Ukraińca, to ich się nie
toleruje, to ich się atakuje i obraża. Tego problemu Prus nie mógł poruszyć.
Po trzecie – wojna.
Owszem, w „Lalce” jest pokazane, że są ludzie, którzy się dzięki wojnie bogacą,
że na zabijaniu można zarabiać. Nie jest to jednak łączone z drugą wojną światową,
z tym, że dobrze wszystkim znane marki wykorzystywały pracę więźniów obozów koncentracyjnych
do obniżenia kosztów produkcji. Wojny XIX nie są już żywe w pamięci ludzi,
wojny XX wieku jeszcze się pamięta. Ale Prus zmarł jeszcze przed wybuchem
pierwszej z nich…
Po czwarte –
zakazana miłość. Do młodego czytelnika nie przemawia już problem pochodzenia,
ponieważ w Polsce nie ma jako takich warstw społecznych. Elity zostały
wymordowane w Katyniu. Ale… no tak, Prus tego nie dożył.
Dzisiaj zakazaną
miłością może być miłość mężczyzny do mężczyzny, kobiety do kobiety. Zwłaszcza
w Polsce jej okazywanie jest niebezpieczne. Prus nie mógł wiedzieć, że
przydałoby się i o tym co nieco napisać.
„Lalka” uważana
jest za lekturę idealną, pasuje do niemal każdego tematu maturalnego. Ale właśnie
– tylko do tematu maturalnego. Bo i matura została przygotowana w oparciu o „Lalkę”
i kilka innych książek sprzed stu lat. Jakby od czasu ich wydania nie powstało
nic innego godnego uwagi. Jeśli chodzi o życie, „Lalka” niewiele może młodemu
czytelnikowi powiedzieć, poza tym, jak ono wyglądało w XIX wieku. To trochę słabe
uposażenie na przyszłość…
W NASTĘPNYM WPISIE: O wieszczu Mickiewiczu słów kilka...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz