Młodzi artyści, początkujący sportowcy, mali naukowcy, wszyscy oni mogliby powiedzieć, że tak, ich szkoła
wspiera uzdolnienia. W końcu mogą występować na forum klasy czy nawet kilku
klas. Rozpoczęcia i zakończenia roku, dni wiosny i jesieni, święta i dni
całkiem zwyczajne to okazje do zorganizowania imprezy, pokazu talentów czy koncertu
lub wystawy prac uczniów. Można się popisać przed kolegami ze szkolnych ławek,
pokazać nietypowe zainteresowania, po prostu pochwalić się. Co bardziej
przedsiębiorczy dostaną za to jeszcze ocenę z adekwatnego przedmiotu.
Drugą
okazją do zaprezentowania się przed szerszą publicznością są oczywiście
konkursy. Dość zgłosić się do odpowiedniego nauczyciela, a ten już znajdzie
setki możliwości, by poszczycić się wychowankiem. Na zwycięzców czekają atrakcyjne
nagrody, a w przypadku konkursów artystycznych zdarza się również, że część
prac jest publikowana. Nic, tylko startować, starać się, poświęcać swój czas na
przechodzenie przez kolejne etapy.
Czasem
okazuje się, że współzawodnictwo ma jeszcze jedną, niepodważalną zaletę: wstęp
do wybranej szkoły na następnym poziomie edukacyjnym. I znowu zaczyna się jeżdżenie
po kraju i świecie i trzymanie kciuków za powodzenie. Przy dużej konkurencji
taka przepustka to prawdziwy skarb.
Ci
sami artyści, sportowcy, mali naukowcy, albo ich rodzice, mogą też jednak
powiedzieć, że za te wszystkie zajęcia dodatkowe, pozwalające potem na
zapierające dech w piersiach popisy i wygrywanie konkursów, płacą oni sami, z
własnej kieszeni. Tu szkoła nie pomaga. Szkoła umywa ręce do czasu, gdy pasja
okaże się naprawdę dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Wtedy może zacząć
się utalentowanym uczniem chwalić, oczywiście, bez ponoszenia żadnych kosztów.
Koszty
prędzej czy później ponosi samo dziecko. Bo nagle okazuje się, że nie starcza
już czasu na naukę, na zadania domowe, a co dopiero na odpoczynek. Nagle
okazuje się, że trzeba pracować od rana do wieczora, jeśli chce się dalej
trenować i utrzymać oceny na jako takim poziomie. Najgorzej mają ci ambitni,
ci, którzy chcą być najlepsi i w szkole, i w swoich uzdolnieniach. Oni płacą
największą cenę za swoje promowane w szkole talenty. Szkoła eksploatuje ich,
ale, niestety, nic z tego nie wynika.
W NASTĘPNYM WPISIE: Konkursy, czyli po co to komu?
W NASTĘPNYM WPISIE: Konkursy, czyli po co to komu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz